BERLIN ALTERNATIVE FASHION WEEK 2015

Pamiętacie naszą relację z pierwszej edycji Berlin Alternative Fashion Week? Dzisiaj zasypiemy was tym, co działo się w ubiegły weekend w europejskiej stolicy electro i alternatywnej mody!

Nie chodzi tutaj o powielanie trendów czy chociażby o tworzenie nowych. Nie chodzi o ekstrawertyczne przekraczanie granic ani o sztuczne wyróżnianie się z tłumu. Nie chodzi o modę, jaką znamy ze światowych wybiegów ani o modelki z okładek Vogue’a. Jedyne, co się liczy, to autoekspresja. Alchemia osobowości z modą i sztuką w rolach głównych. Prawdziwy spektakl, którego nie mamy oglądać, tylko doświadczać. To jest właśnie Berlin Alternative Fashion Week.

Samo show nie mogło znaleźć lepszego miejsca na oficjalne budowanie statusu alternatywnej mody. Berlin jest wybuchową mieszanką kolorów i wszystkich odcieni szarości, różnych stylów, dźwięków i twórczych osobowości. Kultowe podziemie artystyczne wykorzystuje industrialne przestrzenie miasta jako jeden z elementów swojej sztuki. Nie bez powodu niezależni projektanci niemal z całego świata przyjechali właśnie tutaj, aby stworzyć jedyne w swoim rodzaju show reprezentatywne nie tylko dla nich, ale i dla całego miasta.

Od 26-29. marca Berlin po raz kolejny zwabił do siebie artystów i projekantów lubiących ekstremanlne doznania i ekstremalne sposoby wyrażania siebie. W sobotnich pokazach Alchemy ujrzeliśmy cały kolaż najróżniejszych wzorów, materiałów i dodatków. Brokat, kwiaty, maski, skóry czy całe konstrukcje, w których przecież nie chodzi o to, czy wyjdziemy w nich na miasto lub czy założymy je na zakrapiany szampanem bankiet w dobrym stylu. Styl nabiera tutaj zupełnie nowego znaczenia, tak samo jak moda, trendy, sztuka czy kicz. Definicje, które mamy w głowach, tracą swój pierwotny sens i nagle nie odnajdują odpowiednika w spektaklu, którego powoli stajemy się częścią.

Wybieg też przestaje być tym, co znamy z tradycyjnych pokazów mody. Staje się sceną, ale też nie końca – jest po prostu przestrzenią najbardziej kolorowego, głośnego i wielowymiarowego wydarzenia modowego naszych czasów. Modele-performerzy nie chodzą wyuczonym krokiem w blasku fleszy i w rytm sztampowej muzyki. Czasem nie chodzi o ubrania, ale o całe konstrukcje. Czasem mroczne, czasem futurystyczne, czasem abstrakcyjne i absurdalne, jakby wyrwane z narkotycznej wizji lub halucynacyjnego tripa. Szczera i prawdziwa eksplozja kreatywności, która zawsze pozostanie alternatywą i tym, co nazywaliśmy kiedyś „underground’em”.

Wśród pokazów zobaczyliśmy mistyczne i tochę demoniczne show Phoebe Heess,  pokaz Fields of Ponies, Justus K, Bas Kosters, Ciara Mohanaem, Mli by Svensson, Nadia+Zehra, znanego nam z poprzedniej edycji Tzuji, Ivana Pilja oraz naszych faworytów: Roman Ermakov i Jack Irving.

Więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie Berlin Alternative Fashion Week. My już nie możemy doczekać się kolejnej edycji. Stay tuned!